Menu

debrutrablog

Polska na ostro

Wpis pierwszy historyczny

debrutra

Blog ten powstał, ponieważ rzeczywistość otaczająca mnie z każdym dniem skrzeczy coraz bardziej. Dlatego też postanowiłem dołączyć do pokaźnej rzeszy tworzących w Internecie frustratów, wylewać z siebie regularnie żółć dla zdrowia psychicznego i fizycznego.

Zacznę od sprawy fundamentalnej, historycznej, która w codziennej pogoni za sędziami TK i w trakcie liczenia flag z gwiazdami UE w tle gadających głów może nam umykać, ale sądzę, że jest bardzo istotna, a w jakimś sensie, w ideologicznym wymiarze, stanowi grzech pierworodny polskiej myśli prawicowo-narodowej. Zacznę mianowicie od krótkiej prezentacji poglądu, że duma z historii kraju czy narodu jest czymś mocno przereklamowanym w ogólności, a czymś wręcz niestosownym w szczególności w naszym, Polaków, wypadku. Co za tym idzie pomysły np. PAD, że polityka historyczna jest czym niezwykle istotnym, co powinno nawet mieć własną strategię, są całkowicie oderwane od rzeczywistości, co oczywiście nie znaczy, że nie zostaną zrealizowane (inna sprawa, że w polskich warunkach robienie strategii jest najlepszym sposobem na utopione sprawy w potoku słów).

W spojrzeniu ogólnym polityka historyczna nie ma sensu, ponieważ budowanie czegokolwiek na przeświadczeniu, że jesteśmy lepsi/bardziej dumni/godni uwagi/milsi/odważniejsi itd. dlatego że jacyś ludzie kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt pokoleń temu coś zrobili (lub czegoś nie zrobili), jest dużo bardziej dziwacznym pomysłem, niż na przykład duma arystokraty, że może wykazać się błękitnokrwistymi antenatami do 20 pokolenia (a w ogóle to małpy z jego rodziny mieszkały na wyższych drzewach). Bo jednak on ze swymi przodkami ma genetycznie, historycznie i przyczynowo-skutkowo dużo więcej wspólnego niż przeciętny Polak z Janem III Sobieskim czy zwykły Anglik z Horatio Nelsonem.

Jeśli już więc czerpać inspirację z historii, to z historii powszechnej, podziwiać dobrych, mądrych i odważnych, czuć obrzydzenie do złych, głupich i tchórzliwych – niezależnie od nacji którą reprezentują. Nie trzeba być Amerykaninem, by podziwiać Rewolucję amerykańską i fascynować się procesami, które do niej doprowadziły i z niej wynikły. Nie trzeba być (pośrednio już raczej – znów ta historia) ofiarą totalitaryzmu, by czuć odrazę do Hitlera i Stalina. A że indywidualna historia każdego narodu, grupy czy kraju musi zawierać blaski i cienie, jeśli chcemy tworzyć przekaz wyłącznie pozytywny (w myśl przywołanej polityki historycznej), z konieczności musimy opierać się na historii w odpowiedni sposób przyciętej.

I tu jest cały problem z polityką historyczną w polskim wydaniu. Uwaga: wcale nie zamierzam rozpisywać się tu o Jedwabnem, Pogromie kieleckim, Targowiczanach. Problem z polską historią polega na tym, że (TADAM! ODKRYWAMY AMERYKĘ!) jest ona niezbyt fortunna. Jest historią tragicznych ofiar, nieudanych zrywów, ciemnych lat opresji, zawiedzionych nadziei. Jest historią ciemnoty, krótkowzroczności, biedy, samolubstwa, zdrady. Jest historią, z której wiele można się dowiedzieć, ale – używając języka biznesowego – raczej w zakresie tego, jakich błędów nie należy popełniać w przyszłości.

Nie chodzi o to, żeby nie znać historii – trzeba ją znać, i to jak najlepiej! Nie chodzi o to, żeby się czegokolwiek wstydzić (jak wyżej – jeśli nie ma powodu, by się puszyć z powodu małpy na wyższej gałęzi, to i przodek na gałęzi nieco niższej nam nie zaszkodzi). Chodzi o to, by historii nie mitologizować, nie zakłamywać, a przede wszystkim – nie używać jej jako argumentów w bieżących działaniach. Bo dla ludzi, którzy rozumieją to, co napisałem powyżej, takie argumenty są jak argumenty ad personam. A nadużywanie mitu, zakłamywanie, przypisywanie nadmiernej wagi rzeczom, które istotne nie są, prowadzi do nieracjonalności, resentymentu i – powiedzmy to sobie otwarcie – jest wejściem na drogę najgorszych izmów, które dobrze by było złożyć już w trumnie z innymi błędami i wypaczeniami XX wieku. No i prowadzi do sytuacji, w której niektórym wszystko się ze wszystkim miesza i może „wybić” w dość zaskakujący sposób, jak ostatnio panu ministrowi Błaszczakowi.

© debrutrablog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci